Tekst, który nie wyczerpuje nawet 5% rzeczy, które można powiedzieć o Świecie Dysku

Potworny Regiment (Świat Dysku, #31) - Piotr W. Cholewa, Terry Pratchett

Seria o Świecie Dysku liczy sobie ponad 30 książek. Zbieram je skrupulatnie i zawsze bardzo się denerwuję, że grzbiety nie mają jednakowego koloru.

 

Tekst o Świecie Dysku należy zacząć od ustalenia kilku podstawowych kwestii:

 

Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego.

Jednak magowie obliczyli, że szanse jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. (1)

 

… i jeszcze:

 

Świat sunie leniwie i okazuje się, że jest on światem Dysku – płaskim, okrągłym, niesionym przez kosmos na grzbietach czterech słoni, stojących z kolei na skorupie Wielkiego A’Tuina, jedynego żółwia, który figuruje na diagramie Hertzsprunga-Russella, żółwia długiego na dziesięć tysięcy mil, obsypanego szronem martwych komet, z krostami kraterów meteorytowych i oczami mającymi albedo. Nikt nie zna przyczyny tego stanu rzeczy, ale prawdopodobnie jest kwantowa.

Wiele z tego, co dziwne, może się zdarzyć w świecie jak ten, umieszczonym na grzbiecie żółwia. (2)

 

 - po tylu przeczytanych stronach i po tylu podkreślonych cytatach, nadal twierdzę, że te dwa fragmenty trafiają w istotę rzeczy. I jeśli ktokolwiek pomyśli sobie, że to dziecinada, że latający żołw? pfff –  to niech sobie włączy jakikolwiek przyrodniczy program i zerknie, jak wygląda pływający w toni oceanu duży, zielony żółw. Magia. Zawsze się wtedy dziwię, że tylko u Pratchetta się z tym spotkałam, nagle wydaje się tak oczywiste, że każdy świat w kosmosie powinien znajdować się na grzbiecie żółwia.

 

Pratchettem zostałam zarażona i pewnie jestem już jednym z najmniej obiektywnych ludzi na świecie. Uwielbiam Świat Dysku. Mam tam kilku dobrze znanych bohaterów i kilka miejsc, do których lubię wracać. Takie trochę fantasy, jednocześnie bardzo prawdziwe, trochę zabawne…

 

 

Jakiś czas temu ukazał się wywiad z przyjacielem Pratchetta, Gaimanem, który powiedział, że:

 

za twórczością Terrego Pratchetta kryje się wściekłość. Wściekłość, która jest silnikiem napędowym Świata Dysku. To także złość na dyrektora szkoły, który zadecydował, że sześcioletni Terry nigdy nie będzie wystarczająco bystry na egzamin na koniec szkoły podstawowej; złość na napuszonych krytyków oraz na tych, którym wydaje się, że poważne jest przeciwieństwem zabawnego; złość na jego pierwszych amerykańskich wydawców, którzy nie potrafili promować jego książek z sukcesem.

 

 (cytuję sobie swawolnie za tłumaczeniem z pratchett.pl)

 

iii czytam to i myślę sobie, że od zawsze wiedziałam, że Pratchett nie jest tylko dobrodusznym i sympatycznym starszym panem (chociaż tak wygląda. rany! Wygląda tak, jak powinien wyglądać pisarz fantasy!). Ma zbyt bystre obserwacje i cięte opinie.

 

Od czego zacząć lekturę? Obojętnie, CZYTAJCIE, ale nie od Potwornego regimentu, bo jest średni. Średni, ale i tak dobry. Aaaa! Zero obiektywizmu.

 

  • (1) Mort, 7-8.
  • (2) Piramidy, 9-10.

 

***

Obszar budowy centrum handlowego ze swoimi żurawiami, późno w nocy zamienia się w plac z kilkunastoma kosmicznymi działami, jak w filmie SF. Świetny widok!